fbpx

Nauka szybkiego czytania

ma Brak komentarzy

Zapraszam do rozmowy z Agnieszką, która opowiada o tym jakie miała obawy związane z kursem szybkiego czytania. Co było dla niej zaskakujące i trudne.

Nagranie z naszej rozmowy możesz posłuchać tutaj.

Magda: Aga powiedz proszę skąd pojawił się pomysł na pracę nad efektywnym i szybkim czytaniem ? Co skłoniło cię do uczestniczenia w zajęciach?

Agnieszka: Nie ukrywam że Ty mnie skłoniłaś częściowo. Ale przede wszystkim chciałam się nauczyć szybciej czytać bo to się po prostu przydaje. Zawsze mi brakuje czasu, czasu na czytanie. Chciałam szybciej czytać książki, które lubię, książki o rozwoju osobistym, finansowe czy reportaże. Chcę po prostu szybciej czytać. Nagromadziła mi się pokaźna sterta zaległych książek, artykułów. Zaczęło mnie to po prostu denerwować. Chciałam coś z tym zrobić, czułam, że mogłabym czytać szybciej i też z większym zrozumieniem.

A czy teraz po tych pierwszych 20 godzinach treningów, widzisz różnicę w czytaniu?  Czy ta sterta książek o której mówiłaś zmniejszyła się?

Oczywiście, w zasadzie dopiero zaczynam przygodę z szybkim czytaniem, więc zmniejsza się ona stopniowo. Widzę, że faktycznie już kilka książek przerobiłam, gdzie kiedyś jedna książka zajmowała mi miesiąc albo więcej. Zanim znalazłam czas i zanim ją przeczytałam to minęło dużo czasu. A teraz czuję, że naprawdę te książki czytam szybciej.

Nie mogę powiedzieć, że je “połykam” bo  też nie o to chodzi ale czytam szybko i całkowicie ze zrozumieniem, nic nie przelatuje przez palce.


Chcesz rozpocząć naukę szybkiego i efektywnego czytania.
Zobacz krótki kurs online: Jak czytać dwa razy szybciej i efektywniej. Tu krok po kroku omawiam najważniejsze elementy.


A jakbyś miała porównać swoje wcześniejsze wyniki czytania?
Nauka szybkiego czytania rozmowa po kursie z Agnieszką. Zobacz jakie miała obawy związane z szybkim czytaniem. Jaki osiągnęła wynik.
Nauka szybkiego czytania rozmowa po kursie z Agnieszką, która dzieli się swoimi obawami, tym jak zmieniła nawyki czytania.

Dziennie czytam tak około pół godziny – tak najkrócej. Jest to tylko droga do pracy w tą i z powrotem. Czytanie książki zajmowało mi około dwóch tygodni, czasami tydzień – zależy od książki. Ostatnio czytałam w pociągu niecałą godzinkę i przeczytałam pół książki. Sama się zdziwiłam, że to już i że tak szybko poszło. To było dla mnie trochę szokujące, że za jednym zamachem tak dużo przeczytałam. Takie bardzo pozytywne zaskoczenie.

Twój wynik czytania początkowo wynosił prawie 200 słów na minutę i zwiększyłaś go do 540 słów na minutę. Jakbyś miała poradzić coś komuś kto zaczyna albo się dopiero zastanawia czy szybkie czytanie jest dla niego, co byś poradziła na początek? Jak z Twojej perspektywy zrobić ten pierwszy krok? Z perspektywy osoby, która go zrobiła.

Na pewno spróbować, bo bardzo dużo osób i ja też miałam takie obawy, że szybkie czytanie nie będzie szło w parze ze zrozumieniem tego co czytam. To była chyba największa obawa. Myślę, że wiele osób też tego się boi.

Chodzi o to żeby spróbować. Jest bardzo dużo darmowych ćwiczeń w internecie. Można sobie poćwiczyć i zobaczyć o co generalnie chodzi. Choć ja zdecydowanie bym zachęcała do tego żeby zapisać się na konkretny kurs tak jak Twój. Z darmowych materiałów do wielu rzeczy trzeba dochodzić samemu. 

Czytam teraz zdecydowanie szybciej. Może to nie jest jakaś super zawrotna prędkość 1000 słów na minutę, ale też o tym nie było mowy, nie był to cel. Takiego celu sobie nie stawiałyśmy. Moje czytanie w tym momencie idzie w parze z niemal stuprocentowym zrozumieniem tekstu i to jest super.

Podsumowując, pierwszy krok to po prostu spróbować.

Można skorzystać z krótkich warsztatów albo z samych nagrań na początek, żeby w ogóle zobaczyć jak to działa, o co chodzi i na czym to tak naprawdę polega. 

Jest wtedy okazja żeby się pożegnać z wieloma stereotypami, szczególnie z tym dotyczącym  zrozumienia. Warto też pamiętać, że są bardzo różne szkoły i bardzo różni nauczyciele i dużo zależy od tego kto dane zajęcia prowadzi.

Co było dla ciebie Agnieszka najtrudniejsze w tej drodze od początku do końca? Do tego efektu który masz teraz?

Na początku takim wyzwaniem był wskaźnik i oswojenie się z nim ale teraz jest to już na tyle mechaniczne i naturalne, że traktuję go jako coś normalnego przy czytaniu.

Dłużej trzymała mnie taka obawa,  że jak na przykład czytam ze wskaźnikiem w pociągu, to co inni pomyślą, bo czasem dziwnie na mnie patrzą. Jak gdybym jakąś “różdżką” sobie przesuwała po książce.

A nie masz już teraz takich obaw?

Nie, już zdecydowanie nie. W ogóle mnie to nie interesuje. Wciągam się w książkę i w ogóle nie zastanawiam się nad tym.

Drugą trudną rzeczą – dużym wyzwaniem dla mnie – było żeby przestać fonetyzować lub to ograniczyć. To cały czas jest wyzwanie.

Dziękuję Ci za rozmowę i podzielenie się swoimi doświadczeniami i wnioskami po kursie szybkiego czytania.

Magdalena Dudek
Horyzont bez końca
Obierz kurs na efektywność

Chcesz rozpocząć naukę szybkiego i efektywnego czytania.
Zobacz krótki kurs online: Jak czytać dwa razy szybciej i efektywniej. Tu krok po kroku omawiam najważniejsze elementy.

Zobacz inne teksty dotyczące tematyki szybkiego czytania:
Jak czytać szybciej i efektywniej
Czytanie ze wskaźnikiem
Jak to się stało, że zaczęłam czytać szybciej

Bo najważniejsze w odpowiedniej być załodze!

Follow Magdalena Dudek:

Przez ponad 8 lat byłam związana z dużymi firmami. W wewnętrznych działach HR zajmowałam się rekrutacjami, szkoleniami i rozwojem pracowników. Z wykształcenia Socjolog, ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania kompetencjami pracowników oraz Szkołę trenerów biznesu. Lubię się ciągle uczyć ale też dzielić się wiedzą, którą posiadam oraz doświadczeniami. Żeglarstwo dodaje mi motywacji do działania. Nauczyło mnie jak radzić sobie z trudnymi warunkami i burzliwą pogodą tutaj na lądzie. Z każdego rejsu wyciągam lekcje, które przenoszę do biznesu.

Zostaw komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.